News

Słońce, Elton i John - sobota na Life Festival Oświęcim

„Dziękuję, że przybyliście na ten piękny festiwal” – tak Elton John przywitał się z tysiącami fanów, którzy przyszli posłuchać go w sobotę na Life Festival Oświęcim. Legendarny artysta oceniając LFO trafił w samo sedno – tego dnia ze sceny płynęły porywające dźwięki, a słoneczna, letnia pogoda sprawiła, że to był to jeden z najpiękniejszych dni w siedmioletniej historii festiwalu.

Słońce, Elton i John - sobota na Life Festival Oświęcim

Elton John to artysta, który wchodząc na scenę zaczarowuje ją od pierwszych dźwięków pierwszej piosenki. Kiedy usiadł do fortepianu i uśmiechnął się szeroko do fanów pod sceną, było wiadomo, że to będzie niezapomniana noc przebojów. Zaczął dynamicznie i bardzo imprezowo od rockandrollowych „The Bitch Is Back” oraz „Bennie and the Jets”. Od razu poderwał do tańca kilka pokoleń fanów, które przybyły do Oświęcimia. Przede wszystkim zachwycał jego głos – mocny, pełen pasji i młodzieńczego szaleństwa. Ale Elton to także król fortepianu. Pełnię swojego kunsztu pokazał w popisowym, długim wstępie do utworu „Rocket Man”, który później już z towarzyszeniem całego zespołu wykonał w rozimprowizowanej wersji.

Koncert wypełniły kompozycje z wszystkich etapów kariery artysty, także z najnowszej płyty „Wonderful Crazy Night”. Ale oczywiście fanów poruszyły najmocniej ponadczasowe hity: „Tiny Dancer” „Yellow Brick Road”, czy „Don’t Let the Sun Goes Down On Me”. Najwięcej osób tańczyło podczas „I’m Still Standing”, łza wzruszenia zakręciła się w niejednym oku podczas „Your Song” oraz zagranego już na bis „Candle in the Wind”. Artysta zakończył z przytupem i gitarowym pazurem w „Crocodile Rock”, w którego chóralnym wyśpiewaniu pomogli też fani.

Od 47 lat koncertuję i jestem w trasie ze swoim zespołem. Jedno się nie zmienia – miłość i serdeczność fanów. Mam nadzieję, że będę mógł grać dalej” – powiedział Elton. Po tym co pokazał tego wieczoru, nie ma wątpliwości, że jest artystą w pełni formy, a scena jest jego żywiołem.

Przed koncertem Mistrza publiczność idealnie rozgrzał John Newman. Młody brytyjski artysta wyszedł na scenę w towarzystwie zespołu, dzięki któremu jego piosenki nabrały prawdziwie rockowego pazura i funkowej energii. Po kilku taktach publiczność w Oświęcimiu dała się namówić do tańca. John zaserwował z jednej strony znakomite piosenki w klimacie retro – „Cheating”, „Tiring Game”, czy „Come and Get it”, a z drugiej hity nagrane wspólnie z tuzami muzyki tanecznej: Calvinem Harrisem („Blame”), Sigalą („Give me Your Love”), czy Rudimental („Not Giving In”).

To, co widzieliśmy na scenie, to był prawdziwy wulkan energii i radości. Mała przerwa była konieczna tylko po to, żeby publiczność mogła zaśpiewać „Sto lat” dla Newmana, który dwa dni wcześniej obchodził dwudzieste szóste urodziny. Poza zabawą i nieskrępowaną radością, w czasie koncertu przyszła też pora na chwilę refleksji. John przyznał ze przed przyjazdem na teren festiwalu całym zespołem odwiedzili Muzeum Auschwitz-Birkenau. Było to dla nich niezwykle mocne i poruszające przeżycie. „Cieszę się ze ten festiwal jest kolejnym ważnym i pięknym krokiem w dawaniu temu miejscu życia i nadziei. Dziękuję wam za ten festiwal!” – mówił artysta. Ostatnią piosenką, którą podziękował za wspaniałe przyjęcie na LFO, był jego największy hit „Love Me Again”.

Na LFO nie mogło zabraknąć też pierwszej ligi artystów polskich. W tym dniu szczególne miejsce w programie otrzymał Dawid Podsiadło, który na główną scenę festiwalu wyszedł na zakończenie dnia, po samym Eltonie Johnie. Bez żadnych kompleksów, z wielką wrażliwością i artyzmem po raz kolejny udowodnił, że jest na naszej scenie absolutnym unikatem, który z powodzeniem może prezentować się na największych międzynarodowych festiwalach. Usłyszeliśmy kompozycje z obu płyt artysty, w tym przyjęty najgoręcej jego ostatni przebój „W dobrą stronę”.

Przed koncertami największych gwiazd LFO wystąpił zespół Che Sudaka, który porwał publiczność mieszanką punka, rocka i reggae. Przed nimi dużą scenę festiwalu otworzyła Dagny – młoda Norweżka, której popowo-folkowe kompozycje wkrótce podbiją listy przebojów. Fani dobrej elektroniki spotykali się pod sceną Red Bulla, gdzie DJ Gromee w towarzystwie saksofonistki Arethy Chmiel zadbali o to, żeby w sobotni wieczór nie zabrakło okazji do tańca.